Zawsze wiedziałem, że cytrynowe dropsy uratują świat.
Albus Percival Wulfryk Brian Dumbledore po śmierci spotkał swoją wielką przygodę: spotkał się z rozpromienionym ojcem, uśmiechniętą matką i radosną, zdrową siostrą, którzy wyglądali, jakby Gwiazdka przybyła bliżej, gdy do nich podszedł. Natychmiast już nie taki wiekowy staruszek został zagarnięty do uścisku. Zaraz potem rozpoczął się dla niego radosny czas z rodziną, którą stracił za młodu, a w niedługo po nim przybył także Aberforth, i nareszcie Dumbledore'owie byli w komplecie. Nie liczyli czasu, jaki spędzili razem, do momentu, gdy w jeden z ich beztroskich dni w czasie jego zabawy z siostrą coś pociągnęło Albusa tak, że razem z Arianą się wywrócili. Dziewczyna zaczęła się radośnie śmiać, ku konsternacji brata.
— No, braciszku, teraz i twoja kolej na Boskie Zesłanie.
— Co…? — nie skończył mówić, bo biel zawirowała wokół niego, i po chwili unosił się w powietrzu. Wyczuł magię Ziemi, czarodziejów takich jak on, ale uśpioną i ewidentnie przerażoną. Po chwili dotarło do niego, że znów wygląda na swoje sto siedemdziesiąt trzy lata, które przeżył wśród żywych, w ręce trzyma paczkę cytrynowych dropsów, a wokół niego wszystko wygląda jak jakiś postapokaliptyczny, powojenny świat, pełen czerwono-czarnego nieba i niemal martwej ciszy. Przed nim unosiła się ubrana na czarno kobieta oraz złotowłosa, roznegliżowana nastolatka, na co natychmiast spojrzał w dół. Tam stały trzy skąpo ubrane kobiety, każda o innym kolorze włosów, ale wszystkie trzy miały tak samo spięte na karku kucyki. Rozejrzał się po zgliszczach budynków, nieznane osoby emanujące potężną energią i dropsy w swojej dłoni. Wzruszył ramionami i otworzył paczkę, zadając jeden z cukierków. Natychmiast poczuł się lżej, jak gdy za życia jadł swoje specjalnie cukierki, w które dodawał eliksirów uspokajających i na ból głowy.
— Cytrynowego dropsa? — zapytał nieznajome z uśmiechem. — To takie cukierki mugoli, które bardzo lubię.
— Cukierki… Kogo? — Spytała cicho jedna z kobiet na ziemi, ale blondynka posłała mu uśmiech.
— Podziękuję, proszę pana. Nie jadam eliksirów uspokajających, szkodzą mi.
Three Light posłały Księżycowej Księżniczce miny pt. "O-Czym-Ty-Mówisz-I-Czemu-Nic-Nie-Wiemy?". Blondynka pokręciła głową, widząc to.
— Ale myślę, że ona chętnie się poczęstuje — wskazała na ubraną w czarny metalowy strój kobietę, która posłała jej gniewne spojrzenie. — Prawda, Galaxia, Chaos?
— Ty… ZABIJĘ CIĘ! — Albus rzucił jej cukierki prosto do ust, gdy mówiła, i zaczął znikać.
— Zawsze wiedziałem, że cytrynowe dropsy uratują świat — zaśmiał się, nim wrócił do krainy po śmierci. A tam zastał śmiejącą się do rozpuku rodzinę.
Komentarze
Prześlij komentarz